Kamil Stysiak swoje rowery sprzedaje do całej Europy Zachodniej.

 

Cruisery to Ferrari wśród rowerów. Eleganckie, designerskie…i zdecydowanie droższe niż przeciętne dwa kółka, którymi poruszają się na co dzień Polacy. Cena za jeden rower to minimum 4,5 tys. złotych. Górna granica może sięgać nawet 10 000 zł. Dla klientów z zagranicy nie stanowi to żadnego problemu.

Stysiak opowiada, że praktycznie całość jego produkcji idzie na eksport. Najwięcej do rozmiłowanych w dwóch kółkach Holendrów. Rowery chętnie kupują od naszego rodaka również Francuzi („zamęczają je, więc najczęściej decydują się na typowo miejskie modele”), Niemcy i Hiszpanie („oni znowu cechują się dużą fantazją, zamówienia są niesamowicie skomplikowane”) – Każdy kraj ma jakąś swoją charakterystykę – mówi Stysiak.

Oprócz wejścia na rynek amerykański marzeniem Stysiaka jest pobicie rekordu prędkości Europy rowerów elektrycznych. – Obecny rekord dla pojazdów zbudowanych z fabrycznych części to 130 km/h. My budujemy jednak sprzęt z silnikiem motocyklowym. Będzie ponad 5 razy mocniejszy. Nie widziałem jeszcze roweru o takiej mocy, o ile można to jeszcze nazwać rowerem – zastanawia się. Projekt jest w trakcie przygotowań. Niedawno w Dubaju Stysiek zaprezentował ramę, którą zamierza wykorzystać podczas próby bicia rekordu.

To wszystko osiąga jak na razie własnymi siłami, w ramach założonej przez siebie firmy Kamilos Kreationz. – Pomaga mi tylko moja dziewczyna. Odciąża mnie we wszystkich sprawach niezwiązanych z projektowaniem i wykonaniem samego roweru. Mam już jednak plany, żeby powiększyć swoją firmę – przyznaje białostocczanin. Sam przestaje nadążyć już za ilością zamówień.

Samych rowerów sprzedaję do 10 rocznie.

facebook.com/Kamilos Kreationz
facebook.com/Kamilos Kreationz
Polak planuje teraz wyjście na rynek amerykański
facebook.com/Kamilos Kreationz
Kamil Stysiak na swoim flagowym cruiserze. - Nigdy go nie sprzedam - zarzeka się
materiały prasow